Parafia św. Brata Alberta

„Po co się niepokoić, wszak Bóg w nas, a my w Nim, a poza tym wszystko takie mało znaczące.”

Menu witryny
Szybkie informacje
Proboszcz:
Ks. Mariusz Lizończyk

Adres parafii:
ul. Przemysłowa 3
43 - 602 Jaworzno
tel./fax (032) 617-72-36
limar@op.pl
Kancelaria parafialna:
wtorek - 17.00 ÷ 17.30
środa - 17.00 ÷ 17.30
czwartek - 17.00 ÷ 17.30


Mapa dojazdu

Strona odwiedzona: 118110 razy.


Katecheza dla dorosłych

Tekst w wersji PDF
"Wierzę w Stworzyciela nieba i ziemi..."

W Roku Wiary rozważamy kolejne 12 artykułów Wyznania Wiary. W poprzednim miesiącu zastanawialiśmy się co znaczy wierzyć w Boga, Ojca Wszechmogącego. Kolejna katecheza wyjaśnia tajemnicę zawartą w słowach Wierzę w Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Katechezę opracował ks. prof. dr hab. Jan Orzeszyna.

Należy zaznaczyć, że prawda wiary o stworzeniu dotyczy fundamentów życia ludzkiego i daje odpowiedź na podstawowe pytania światopoglądowe, które decydują o sensie ludzkiego życia i hierarchii wartości: skąd pochodzimy, dokąd idziemy, jaki jest początek świata i człowieka, jaki jest cel ludzkiego życia? Prawda wiary o stworzeniu jest tak ważna dla życia ludzkiego, że Bóg w swej dobroci objawił ją człowiekowi. Wśród wypowiedzi Pisma Świętego o stworzeniu wyjątkowe miejsce zajmują trzy pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju.

Trzeba stwierdzić, że zagadnienie początków świata i człowieka było i jest przedmiotem licznych poszukiwań naukowych. Badania te wspaniale wzbogaciły ludzką wiedzę o genezie i wymiarach wszechświata, o powstawaniu form żywych i o pojawieniu się człowieka. Należy podkreślić, że dla pytania o początek wszechświata ważne jest nie tyle poznanie, kiedy i w jaki sposób wyłonił się kosmos, kiedy pojawił się w nim człowiek, co raczej odkrycie, jaki jest sens tego początku. Czy rządzi nim przypadek, ślepe przeznaczenie, anonimowa konieczność czy też transcendentny, rozumny i dobry Byt, nazywany Bogiem? A jeżeli świat wywodzi się z mądrości i dobroci Bożej, to dlaczego istnieje zło? Skąd pochodzi? Kto jest za nie odpowiedzialny? Czy można się od niego wyzwolić? (1)

Nic więc dziwnego, że już w starożytnych religiach i kulturach znajdują się liczne próby odpowiedzi na pytania o pochodzenie świata. Niektórzy filozofowie utrzymywali, że wszystko jest Bogiem, że świat jest Bogiem lub że stawanie się świata jest stawaniem się Boga (panteizm). Inni twierdzili, że świat jest konieczną emanacją Boga, wypływa z tego źródła i powraca do niego. Jeszcze inni przyjmowali istnienie dwóch wiecznych zasad, Dobra i Zła, Światła i Ciemności, nieustannie walczących ze sobą (dualizm, manicheizm). Według niektórych z tych koncepcji świat (a przynajmniej świat materialny) jest zły, powstał w wyniku upadku, a zatem należałoby go odrzucić lub oderwać się od niego (gnoza). Inni przyjmują, że świat został uczyniony przez Boga, ale w taki sposób, jak zegar przez zegarmistrza, który uczyniwszy go, pozostawił go samemu sobie (deizm). Są wreszcie tacy, którzy nie przyjmują żadnego transcendentnego początku świata, ale widzą w nim czystą grę materii, która istniała wiecznie (materializm). Wszystkie te próby interpretacji świadczą, jak trwałe i powszechne są pytania o początek świata. (2)

Poszukiwania te są właściwe człowiekowi i dowodzą tego, że rozum ludzki jest zdolny do znalezienia odpowiedzi na pytanie o początki świata. Co więcej, jest zdolny do poznania, że istnieje Bóg. Istnienie Boga Stwórcy można bowiem poznać w sposób pewny z Jego dzieł, dzięki światłu rozumu ludzkiego, ale to poznanie często jest zaciemnione przez słabość ludzkiego umysłu. Ten Bóg, którego istnienie człowiek jest w stanie stwierdzić swoim rozumem, objawia mu w Biblii prawdę o początku świata. Aby poznać tę prawdę, potrzebny jest nie tylko rozum, ale i wiara. I właśnie wiara przychodzi z pomocą, by umocnić i oświecić rozum ludzki w poprawnym poznaniu prawdy o początku świata(3).

Katecheza na temat wiary w Stworzyciela nieba i ziemi będzie składała się z dwóch części. Pierwsza będzie ogólnym przedstawieniem katechizmowej wykładni wiary, druga natomiast ukaże aspekt moralno-duszpasterski prezentowanych przez Katechizm prawd wiary, ze szczególnym zwróceniem uwagi na konkretne postawy, jakie chrześcijanin powinien zająć wobec tych treści.

I. KATECHIZMOWA WYKŁADNIA WIARY

1. Bóg jest Stworzycielem

Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza, że prawda o stworzeniu jest tak ważna dla całego życia ludzkiego, że Bóg w swojej łaskawości zechciał objawić swojemu ludowi to wszystko, co należy koniecznie wiedzieć na ten temat. Niezależnie od naturalnego poznania Stwórcy przez człowieka (por. Dz 17, 24-29; Rz 1,19-20), Bóg stopniowo objawiał Izraelowi tajemnicę stworzenia. Objawił mu, że jest Stwórcą. Oznacza to, że Ten, który wybrał patriarchów, który wyprowadził Izraela z Egiptu, a wybierając Izrael, stworzył go i uformował (por. Iz 43, 1), objawia się jako Ten, do którego należą wszystkie ludy ziemi i cała ziemia, jako Ten, który sam stworzył niebo i ziemię (por. Ps 115,15;124, 8; 134, 3)(4).

Co zatem mówi nam Pismo Święte o początku świata? Pierwsze zdanie Biblii brzmi: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię" (Rdz 1,1). W tych pierwszych słowach Pisma Świętego są zawarte trzy stwierdzenia: wieczny Bóg dał początek temu wszystkiemu, co istnieje poza Nim; tylko On jest Stwórcą (czasownik stwarzać - w języku hebrajskim bara - ma zawsze jako podmiot Boga). Całość tego, co istnieje (wyrażona formułą niebo i ziemia), zależy od Tego, kto daje jej istnienie(5).

Należy podkreślić, że chociaż dzieło stworzenia jest w sposób szczególny przypisywane Bogu Ojcu, to jest również prawdą wiary, że nie tylko Ojciec, ale i Syn i Duch Święty są jedyną i niepodzielną zasadą stworzenia(6). Nowy Testament objawia, że Bóg stworzył wszystko przez odwieczne Słowo, przez swojego umiłowanego Syna(7). Wiara Kościoła przyjmuje również stwórcze działanie Ducha Świętego: On jest Ożywicielem(8), Duchem Stworzycielem (Veni, Creator Spiritus) i Źródłem wszelkiego dobra(9). Jeśli zatem wyznajemy, że Bóg jest Stworzycielem, to oznacza to, że stworzenie jest wspólnym dziełem Trójcy Świętej(10).

To stwierdzenie, że stworzenie jest dziełem Trójcy Świętej, daje nam odpowiedź na pytanie, dlaczego Bóg stworzył świat. Otóż tajemnicę Trójcy Świętej najlepiej wyjaśnia św. Jan Apostoł, gdy stwierdza: „Bóg jest Miłością" (1 J, 4,16). A ponieważ Bóg jest Miłością, to jest Trójcą Osób Boskich. Nie może być przecież miłości, gdy jest tylko jedna osoba. Warunkiem miłości jest bowiem odniesienie do przynajmniej drugiej osoby. Do natury zaś miłości należy dzielenie się i obdarowywanie. Jeśli zatem pytamy, dlaczego Bóg stworzył świat, to odpowiedź brzmi, iż dlatego, że jest Miłością. Katechizm Kościoła Katolickiego podkreśla, że Bóg stwarza przez mądrość i miłość(11). Dlatego wierzymy, że Bóg stworzył świat według swojej mądrości (por Mdr 9, 9). Świat nie powstał zatem w wyniku jakiejś konieczności, ślepego przeznaczenia czy przypadku(12). Wierzymy, że świat pochodzi z wolnej woli Boga, który chciał dać stworzeniom uczestnictwo w swoim bycie, w swojej mądrości i dobroci(13).

2. Bóg stworzył niebo i ziemię - świat niewidzialny i świat widzialny

W Credo wyznajemy, że Bóg jest Stwórcą nieba i ziemi, a Symbol Nicejsko-Konstantynopolitański uzupełnia: Wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych(14). Wyrażenie niebo i ziemia wskazuje na więź, jaka wewnątrz stworzenia równocześnie jednoczy i rozdziela niebo i ziemię. Ziemia jest światem ludzi (por. Ps 55, 23), niebo lub niebiosa mogą oznaczać firmament (por. Ps 19, 2), ale także własne „miejsce" Boga: „Ojca naszego, który jest w niebie" (Mt 5,16), a więc także niebo, którym jest chwała eschatologiczna. Słowo niebo wskazuje w końcu miejsce stworzeń duchowych - aniołów - które otaczają Boga(15).

Istnienie istot duchowych, niecielesnych, które Pismo Święte nazywa zazwyczaj aniołami, jest prawdą wiary (16) . Kim są aniołowie, w których istnienie wierzymy? Święty Augustyn mówi na ich temat: „Anioł oznacza funkcję, nie naturę. Pytasz, jak nazywa się ta natura? - Duch. Pytasz o funkcję? - Anioł. Przez to, czym jest, jest duchem, a przez to, co wypełnia, jest aniołem"(17). W całym swoim bycie aniołowie są sługami i wysłannikami Boga. Ponieważ zawsze kontemplują „oblicze Ojca..., który jest w niebie" (Mt 18, 10), są wykonawcami Jego rozkazów, „by słuchać głosu Jego słowa" (Ps 103, 20)(18). Jako stworzenia czysto duchowe aniołowie posiadają rozum i wolę: są stworzeniami osobowymi (19) i nieśmiertelnymi (por. Łk 20, 36). Przewyższają doskonałością wszystkie stworzenia widzialne. Świadczy o tym blask ich chwały (por. Dn 10, 9-12)(20).

Katechizm wyjaśnia, że Chrystus stanowi centrum świata anielskiego. Aniołowie należą do Niego ponieważ zostali stworzeni przez Niego i dla Niego: „Bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone" (Kol 1, 16). W jeszcze większym stopniu należą do Niego, ponieważ uczynił ich posłańcami swojego zamysłu zbawienia: „Czyż nie są oni wszyscy duchami przeznaczonymi do usług, posyłanymi na pomoc tym, którzy mają posiąść zbawienie?" (Hbr 1, 14)(21). Można powiedzieć, że aniołowie są obecni od chwili stworzenia (por. Hi 38, 7) i w ciągu całej historii zbawienia, zwiastując z daleka i z bliska to zbawienie oraz służąc wypełnieniu zamysłu Bożego(22). Wreszcie anioł Gabriel zwiastuje narodzenie Jana Chrzciciela oraz narodzenie samego Jezusa (por. Łk 1,11. 26)(23).

Ponadto aniołowie służą Jezusowi i strzegą Go. Strzegą Go w dzieciństwie (por. Mt 1, 20; 2, 13. 19), służą Mu na pustyni (por. Mk 1, 13; Mt 4, 11), umacniają Go w agonii (por. Łk 22, 43) i mogliby ocalić Go z ręki nieprzyjaciół (por. Mt 26, 53), jak kiedyś Izraela (por. 2 Mch 10, 29-30;11, 8). Aniołowie także „ewangelizują", głosząc Dobrą Nowinę Wcielenia (por. Łk 2, 10. 8-14) i Zmartwychwstania (por. Mk 16, 5-7) Chrystusa. Będą obecni także w czasie powrotu Chrystusa, który zapowiadają (por. Dz 1, 10-11), służąc Mu podczas sądu (por. Mt 13, 41; 24, 31; Łk 12, 8-9)(24).

Oprócz aniołów i wszystkich rzeczy niewidzialnych Bóg stworzył także świat widzialny w całym jego bogactwie, jego różnorodności i porządku. Pismo Święte przedstawia symbolicznie dzieło Stwórcy jako ciąg sześciu dni Boskiej pracy, która kończy się odpoczynkiem siódmego dnia (Rdz 1, 1-2, 4)(25). Można powiedzieć, że nie istnieje nic, co nie zawdzięczałoby swego istnienia Bogu Stwórcy(26).

Pismo Święte wyjaśnia, że każde stworzenie posiada swoją własną dobroć i doskonałość. O każdym z dzieł sześciu dni jest bowiem powiedziane: „A widział Bóg, że było dobre" (Rdz 1,4.10.12.18.21.31). Można też powiedzieć, że różne stworzenia, chciane w ich własnym bycie, odzwierciedlają, każde na swój sposób, jakiś promień nieskończonej mądrości i dobroci Boga.

Katechizm zwraca uwagę na fakt współzależności stworzeń, która jest chciana przez Boga. „Słońce i księżyc, cedr i mały kwiatek, orzeł i wróbel: niezmierna rozmaitość i różnorodność stworzeń oznacza, że żadne z nich nie wystarcza sobie samemu. Istnieją one tylko we wzajemnej zależności od siebie, by uzupełniać się, służąc jedne drugim"(27). Istnieje też solidarność między wszystkimi stworzeniami, wynikająca z faktu, że wszystkie one mają tego samego Stwórcę i wszystkie są skierowane ku Jego chwale(28).

Ponadto Pismo Święte objawia, że wszystko, co Bóg stworzył jest piękne. Piękno stworzenia jest odbiciem nieskończonego piękna Stwórcy. Powinno ono budzić szacunek i zachęcać do poddania Bogu rozumu i woli człowieka(29). Istnieje też hierarchia stworzeń, która jest wyrażona przez porządek sześciu dni, który przechodzi od tego, co mniej doskonałe, do tego, co bardziej doskonałe. Bóg kocha wszystkie swoje stworzenia (por. Ps 145, 9), troszczy się o wszystkie, nawet o te najmniejsze. Niemniej Jezus mówi: „Jesteście ważniejsi niż wiele wróbli" (Łk 12, 7), a także: „O ileż ważniejszy jest człowiek niż owca" (Mt 12,12)(30). Wreszcie wszystko, co Bóg stworzył jest uporządkowane („Tyś wszystko urządził według miary i liczby, i wagi" - Mdr 11, 20), ponieważ Bóg stwarza w sposób mądry.

3. Człowiek jest koroną i centrum wszystkich stworzeń

Wyznanie wiary Soboru Laterańskiego IV stwierdza, że Bóg „równocześnie od początku czasu stworzył z nicości jeden i drugi rodzaj stworzeń, stworzenia duchowe i materialne, to znaczy aniołów i świat ziemski, a na końcu człowieka, który złożony z duszy i ciała łączy w sobie świat duchowy i materialny"(31). Człowiek jest zatem ukazany w Biblii jako korona i centrum wszystkich stworzeń. Katechizm mówi: „Człowiek jest szczytem dzieła stworzenia. Opis natchniony wyraża tę prawdę, wyraźnie oddzielając stworzenie człowieka od stworzenia innych stworzeń" (por. Rdz 1, 26)(32). Tylko odnośnie do człowieka Pismo Święte stwierdza: „Stworzył Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył" (Rdz 1, 27).

Ponieważ człowiek został stworzony na obraz Boży, jako jedyne spośród wszystkich stworzeń widzialnych jest „zdolny do poznania i miłowania swego Stwórcy" (KDK 12). Jest on „jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego" (KDK 24). Tylko człowiek jest wezwany do uczestniczenia w życiu Bożym przez poznanie i miłość. Został stworzony w tym celu i to stanowi podstawową rację jego godności. Człowiek posiada godność osoby, to znaczy, że nie jest tylko czymś, ale jest kimś. Jest zdolny poznawać siebie, panować nad sobą, w sposób dobrowolny dawać siebie oraz tworzyć wspólnotę z innymi osobami. Przez łaskę jest powołany do przymierza ze swoim Stwórcą, do dania Mu odpowiedzi wiary i miłości, jakiej nikt inny nie może za niego dać(33). Jednak swoją wielkość i wyjątkowość wśród stworzeń człowiek jest w stanie poznać naprawdę dopiero w tajemnicy Słowa Wcielonego (KDK 22)(34). Jan Paweł II wyraził tę prawdę w słowach: „Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa"(35).

O wyjątkowości człowieka wśród innych stworzeń świadczy także to, że osoba ludzka, stworzona na obraz Boży, jest równocześnie istotą cielesną i duchową. Opis biblijny wyraża tę rzeczywistość językiem symbolicznym, gdy stwierdza, że „Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą" (Rdz 2, 7). Cały człowiek jest więc chciany przez Boga(36).

Pojęcie dusza często oznacza w Piśmie Świętym życie ludzkie (por. Mt 16, 25-26; J 15, 13) lub całą osobę ludzką (por. Dz 2, 41). Oznacza także to wszystko, co w człowieku jest najbardziej wewnętrzne (por. Mt 26, 38; J 12, 27) i najwartościowsze (por. Mt 10, 28; 2 Mch 6, 30). To, co sprawia, że człowiek jest w sposób najbardziej szczególny obrazem Boga(37). Również ciało człowieka uczestniczy w godności obrazu Bożego. Jest ono ciałem ludzkim właśnie dlatego, że jest ożywiane przez duszę duchową, i cała osoba ludzka jest przeznaczona, by stać się w Ciele Chrystusa świątynią Ducha (por. 1 Kor 6, 19-20; 15, 44-45). Człowiek, stanowiący jedność ciała i duszy, skupia w sobie dzięki swej cielesnej naturze elementy świata materialnego. Nie wolno więc człowiekowi gardzić życiem ciała, lecz przeciwnie, powinien on uważać ciało swoje, jako przez Boga stworzone i mające być wskrzeszone w dniu ostatecznym, za dobre i godne szacunku (por. KDK 14)(38).

Jedność ciała i duszy jest tak głęboka, że można uważać duszę za formę ciała. Oznacza to, że dzięki duszy duchowej ciało utworzone z materii jest ciałem żywym i ludzkim. Duch i materia w człowieku nie są dwiema połączonymi naturami, ale ich zjednoczenie tworzy jedną naturę(39). Kościół naucza, że każda dusza duchowa jest bezpośrednio stworzona przez Boga - nie jest ona produktem rodziców - i jest nieśmiertelna, nie ginie więc po jej oddzieleniu się od ciała w chwili śmierci i połączy się na nowo z ciałem w chwili ostatecznego zmartwychwstania(40). Niekiedy odróżnia się duszę od ducha. Duch oznacza, że człowiek, począwszy od chwili swego stworzenia, jest skierowany ku swojemu celowi nadprzyrodzonemu (por KDK 22), a jego dusza jest uzdolniona do tego, by była w darmowy sposób podniesiona do komunii z Bogiem(41).

Objawiając prawdę o stworzeniu człowieka Pismo Święte, podkreśla, że został on stworzony jako mężczyzna i kobieta. Mężczyzna i kobieta są stworzeni, to znaczy chciani przez Boga, z jednej strony w doskonałej równości jako osoby ludzkie, a z drugiej strony w ich byciu mężczyzną i kobietą. Bycie mężczyzną, bycie kobietą jest rzeczywistością dobrą i chcianą przez Boga. Mężczyzna i kobieta mają nieutracalną godność, która pochodzi wprost od Boga, ich Stwórcy (por. Rdz 2, 7. 22). Mężczyzna i kobieta mają taką samą godność, zostali stworzeni na obraz Boga. W swoim byciu mężczyzną i byciu kobietą odzwierciedlają oni mądrość i dobroć Stwórcy(42).

Ale należy pamiętać, że Bóg w żadnym wypadku nie jest obrazem człowieka. Nie jest ani mężczyzną, ani kobietą. Bóg jest czystym duchem, w którym nie ma miejsca na różnicę płci. Doskonałość mężczyzny i kobiety odzwierciedla coś z nieskończonej doskonałości Boga: doskonałości matki (por. Iz 49, 14-15; 66, 13; Ps 131, 2-3) oraz doskonałości ojca i małżonka (por. Oz 11, 1-4; Jr 3, 4-19)(43). Błędne są zatem takie tłumaczenia Biblii, w których dla poprawności politycznej, używa się sformułowania Ojcze nasz i matko nasza(44).

Biblijny opis stworzenia wyraźnie podkreśla, że mężczyzna i kobieta, stworzeni razem, są chciani przez Boga jako jedno dla drugiego. Słowo Boże pozwala nam zrozumieć tę prawdę w różnych fragmentach tekstu świętego. „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc" (Rdz 2, 18). Żadne ze zwierząt nie może być tym partnerem mężczyzny (por. Rdz 2, 19-20). Kobieta, którą Bóg kształtuje z żebra wyjętego z ciała mężczyzny i którą przyprowadza do mężczyzny, wywołuje u niego okrzyk podziwu, miłości i jedności: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała" (Rdz 2, 23). Mężczyzna odkrywa kobietę jako inne „ja" tego samego człowieczeństwa(45).

Stworzony przez Boga człowiek jako mężczyzna i kobieta został umieszczony w raju. A więc pierwszy człowiek nie tylko został stworzony jako dobry, lecz także ukonstytuowany w przyjaźni ze swoim Stwórcą oraz w harmonii z sobą samym i otaczającym go stworzeniem. Stan ten przewyższy jedynie chwała nowego stworzenia w Chrystusie(46). Kościół naucza, że nasi pierwsi rodzice Adam i Ewa zostali ukonstytuowani w stanie świętości i sprawiedliwości pierwotnej(48). Tą łaską świętości pierwotnej było uczestnictwo w życiu Bożym (KK2)(47). Promieniowanie tej łaski umacniało wszystkie wymiary życia człowieka. Dopóki człowiek pozostawał w zażyłości z Bogiem, nie miał ani umierać (por. Rdz 2, 17; 3,19), ani cierpieć (por. Rdz 3, 16). Wewnętrzna harmonia osoby ludzkiej, harmonia między mężczyzną i kobietą (por. Rdz 2, 25), a wreszcie harmonia między pierwszą parą i całym stworzeniem konstytuowała stan nazywany pierwotną sprawiedliwością(49).

Z kolei władanie światem, które Bóg od początku powierzył człowiekowi, urzeczywistniało się przede wszystkim w samym człowieku jako panowanie nad sobą. Człowiek był nieskazitelny i uporządkowany w swoim bycie, ponieważ był wolny od potrójnej pożądliwości (por. 1 J 2, 16), która poddaje go przyjemnościom zmysłowym, pożądaniu dóbr ziemskich i afirmacji siebie wbrew nakazom rozumu(50). Znakiem szczególnej zażyłości człowieka z Bogiem jest to, że Bóg umieszcza go w ogrodzie (por. Rdz 2, 8). Człowiek żyje w nim, aby „uprawiał go i doglądał" (Rdz 2,15). Praca nie jest ciężarem (por. Rdz 3, 17-19), ale współpracą mężczyzny i kobiety z Bogiem w doskonaleniu stworzenia widzialnego(51). Owa harmonia pierwotnej sprawiedliwości, przewidziana dla człowieka w zamyśle Bożym, zostaje utracona przez grzech pierwszych rodziców(52).

Księga Rodzaju podaje, że po zakończeniu działa stwarzania Bóg „odpoczął dnia siódmego" (...) „pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym" (Rdz 2, 1-3)(53). Słowa te pouczają nas, że Bóg nadał stworzeniu podstawę i prawa, które pozostają trwałe (por. Hbr 4, 3-4), na których wierzący będzie mógł oprzeć się z ufnością i które będą dla niego znakiem i rękojmią niezachwianej wierności Przymierza Bożego (por. Jr 31, 35-37; 33,19-26). Człowiek ze swej strony powinien pozostać wierny tej podstawie i szanować prawa, które Stwórca wpisał w swoje dzieło(54). Poszanowanie bowiem praw wpisanych w stworzenie i związków wynikających z natury rzeczy jest zasadą mądrości i podstawą moralności(55). Dzieło stworzenia, przedstawione symbolicznie jako ciąg sześciu dni Boskiej pracy, kończy się odpoczynkiem. To dzień czci i adoracji Boga, wpisany w porządek stworzenia. A dla nas, ludzi Nowego Testamentu, zajaśniał jeszcze nowy dzień - dzień Zmartwychwstania Chrystusa. Siódmy dzień kończy pierwsze stworzenie, ósmy - dzień Zmartwychwstania Jezusa - zaczyna nowe stworzenie. W ten sposób dzieło stworzenia osiąga swój szczyt w jeszcze większym dziele Odkupienia. Pierwsze stworzenie nieba i ziemi odnajduje swój sens i szczyt w nowym stworzeniu - w Chrystusie.

Biblia objawia nam, że wszelkie stworzenie zostało powołane do istnienia ze względu na Szabat, a więc kult i adorację Boga. Kult jest wpisany w porządek stworzenia (por. Rdz 1, 14)(56). Szabat znajduje się w centrum prawa Izraela. Zachowywanie przykazań jest odpowiedzią na mądrość i wolę Boga wyrażoną w dziele stworzenia(57).

4. Bóg czuwa nad stworzonym światem - Opatrzność Boża

Prezentację prawd wiary o Stworzycielu nieba i ziemi należy zakończyć rozważaniem na temat postawy Boga wobec stworzonego świata. Otóż, po stworzeniu Bóg nie pozostawia stworzenia samemu sobie. Nie tylko daje mu byt i istnienie, ale w każdej chwili podtrzymuje je w istnieniu, pozwala mu działać i prowadzi je do jego celu. Katechizm podkreśla, że Bóg jest transcendentny wobec stworzenia i jest w nim obecny. Oznacza to, że Bóg jest nieskończenie większy od wszystkich swoich dzieł (por. Syr 43, 28). Ponieważ jednak jest Stwórcą niezależnym i wolnym, pierwszą przyczyną wszystkiego, co istnieje, jest także obecny w najgłębszym wnętrzu swoich stworzeń (por. Dz 17, 28)(58). Według słów św. Augustyna jest On superior summo meo et interior intimo meo - „wyższy od mojej wysokości i głębszy od mojej głębi"(59).

Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia, że choć wszystko, co Bóg stworzył, ma właściwą sobie dobroć i doskonałość, to jednak nie wyszło całkowicie wykończone z rąk Stwórcy. Jest ono stworzone niejako w drodze (in statu viae) do ostatecznej doskonałości, którą ma dopiero osiągnąć i do której Bóg je przeznaczył. I właśnie Bożą Opatrznością nazywamy zrządzenia, przez które Bóg prowadzi swoje stworzenie do tej doskonałości (por. Mdr 8,1, Hbr 4,13)(60). Świadectwa Pisma Świętego na ten temat są jednomyślne. Troska Opatrzności Bożej jest konkretna i bezpośrednia. Obejmuje sobą wszystko, od rzeczy najmniejszych aż do wielkich wydarzeń świata i historii (por. Ps 115, 3, Ap 3, 7, Prz 19, 21)(61). Jezus zaś domaga się dziecięcego zawierzenia Opatrzności Ojca niebieskiego, który troszczy się o najmniejsze potrzeby swoich dzieci: „Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić?... Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o Królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane" (Mt 6, 31-33)(62).

W jaki jednak sposób Opatrzność Boża troszczy się o stworzony świat? Otóż, Bóg jest niezależnym Władcą swego zamysłu. W jego realizacji posługuje się jednak współudziałem stworzeń. Nie jest to znakiem słabości, lecz wielkości i dobroci Boga wszechmogącego. Bóg daje więc swoim stworzeniom nie tylko istnienie, lecz także godność samodzielnego działania, bycia przyczynami i zasadami wzajemnie dla siebie oraz współdziałania w ten sposób w wypełnianiu Jego zamysłu(63). Innymi słowy, Bóg daje ludziom możliwość dobrowolnego uczestniczenia w swojej Opatrzności, powierzając im odpowiedzialność za czynienie sobie ziemi poddaną i za panowanie nad nią (por. Rdz 1, 26-28). Bóg pozwala więc ludziom być rozumnymi i wolnymi przyczynami w celu dopełniania dzieła stworzenia, w doskonałej harmonii dla dobra własnego i dobra innych. Ludzie, często nieświadomi współpracownicy woli Bożej, mogą wejść w sposób dobrowolny w Boży zamysł przez swoje działania, przez swoje modlitwy, a także przez swoje cierpienia (por. Kol 1, 24). Stają się więc w pełni „pomocnikami Boga" (1 Kor 3, 9; 1 Tes 3, 2) i Jego Królestwa (por. Kol 4, 11)(64).

Dobrowolne uczestniczenie ludzi w Opatrzności Bożej jest prawdą nieodłączną od wiary w Boga Stwórcę. Bóg działa we wszelkim działaniu swoich stworzeń. On jest pierwszą przyczyną, która działa w przyczynach wtórnych i przez nie: „Albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą" (Flp 2, 13). Ta prawda nie pomniejsza godności stworzenia, ale ją podnosi. Stworzenie, wyprowadzone z nicości mocą, mądrością i dobrocią Bożą, nie może niczego osiągnąć, jeśli jest oddzielone od swego początku, ponieważ, jak zaznacza Sobór Watykański II, „stworzenie bez Stwórcy zanika"(KDK 36). Tym bardziej nie może osiągnąć swego ostatecznego celu bez pomocy łaski (por. Mt 19, 26; J 15, 5; Flp 4, 13)(65).

II. ASPEKT MORALNO-DUSZPASTERSKI

Po zaprezentowaniu katechizmowych prawd wiary o Stworzycielu nieba i ziemi, należy zastanowić się nad ich realizacją w życiu chrześcijańskim. Warto też zwrócić uwagę na trudności, jakie ich realizacja napotyka we współczesnych uwarunkowaniach społeczno-kulturowych.

1. Chrześcijanin wobec prawdy - Bóg jest Stworzycielem

Od wieków ludzie budowali przeróżne kosmogonie i mity o powstaniu świata. Bóg zaś nam objawia, że On jest Stworzycielem. Aby zrozumieć znaczenie słów Katechizmu o Stworzycielu nieba i ziemi, trzeba najpierw wyjaśnić znaczenie samego pojęcia Stworzyciel. Doskonale tłumaczy je Jan Paweł II w Liście do artystów. Pisze w nim, jaka jest różnica między „Stwórcą" a „twórcą". Otóż ten, „kto stwarza, daje samo istnienie, wydobywa coś z nicości - ex nihilo sui et subiecti, jak mówi się po łacinie - i ten ściśle określony sposób działania jest właściwy wyłącznie Wszechmogącemu. Twórca natomiast wykorzystuje coś, co już istnieje i czemu on nadaje formę i znaczenie. Taki sposób działania jest właściwy człowiekowi jako obrazowi Boga"(66).

Jednak samo pojęcie stworzenia świata z niczego przerasta możliwości ludzkiego umysłu, zawsze w jego myśleniu pojawia się problem odwieczności materii, z jakiej wszystko powstaje. Bóg jednak ujawnia się człowiekowi jako całkowity władca stworzenia. Bóg wszystko powołuje do istnienia, daje byt światu i nie potrzebuje niczego poza swą wolą, aby to uczynić. To Jego istnienie jest autentycznym źródłem i gwarantem istnienia świata.

Zgodnie z nauczaniem Katechizmu wierzymy, że Bóg, aby stwarzać, nie potrzebuje niczego istniejącego wcześniej ani żadnej pomocy. Bóg stwarza w sposób wolny „z niczego". Cóż nadzwyczajnego byłoby w tym, gdyby Bóg wyprowadził świat z istniejącej już wcześniej materii? Ludzki twórca, gdy otrzyma materiał, zrobi z niego wszystko, co zechce. Tymczasem moc Boga okazuje się właśnie w tym, że wychodzi On od nicości, by uczynić wszystko, co zechce(67).

Katechizm poucza, że wiara w stworzenie z niczego jest potwierdzana w Piśmie Świętym jako prawda pełna obietnicy i nadziei (por. 2 Mch 7, 22-23. 28)(68). Niektórzy pytają, jak będzie możliwe powszechne zmartwychwstanie? Czy z prochów zmarłych Bóg będzie potrafił na nowo powołać życie? Katechizm nam odpowiada: Bóg stwarza z niczego.

Ta prawda wiary niesie także ożywiającą nadzieję w życiu duchowym. Ponieważ Bóg może stwarzać z niczego, może także, przez Ducha Świętego, dać życie duchowe grzesznikom, stwarzając w nich serce czyste (por. Ps 51, 12), oraz przez zmartwychwstanie udzielać życia ciałom zmarłych. On bowiem „ożywia umarłych i to, co nie istnieje, powołuje do istnienia" (Rz 4, 17). Ponieważ przez swoje Słowo mógł sprawić, by światło zajaśniało w ciemnościach (por. Rdz 1, 3), może również udzielić światła wiary tym, którzy Go nie znają (por. 2 Kor 4, 6)(69).

2. Chrześcijanin wobec prawdy - Bóg stworzył niebo i ziemię

W Credo wyznajemy prawdę, że Bóg stworzył niebo i ziemię. Wyrażenie niebo i ziemia w Piśmie Świętym oznacza to wszystko, co istnieje - całe stworzenie. W słowach tych wyznajemy zatem, że Bóg jest stwórcą wszystkich rzeczy. Nie ma niczego, co by istniało, co nie zależy od Niego. Nawet rzeczywistości duchowe, które wielu ludom wydawały się niemal równe Bogu, są w istocie od Niego zależne. Aniołowie i demony nie są bytami samoistnymi i nie mogą działać poza granicami wyznaczonymi Boską wolą ich i naszego Stwórcy. Nie można jednak powiedzieć, że Bóg stworzył złe duchy. Bóg stworzył tylko dobre duchy. Według Biblii diabeł to upadłe stworzenie duchowe, które sprzeciwiło się Bogu.

Bóg stworzył anioły po, to by Jemu służyły, ale także i po to, by nam służyły pomocą. Dlatego winniśmy być otwarci na ich pomoc i działanie. Katechizm wyjaśnia, że aniołowie są także obecni w życiu Kościoła. Ich obecność zaznaczona jest m.in. w liturgii Kościoła, kiedy łączy się on z aniołami, by uwielbiać trzykroć świętego Boga (Sanctus). Ta świadomość łączności z Aniołami podczas liturgii winna być wezwaniem dla wszystkich do gorliwego w niej udziału. Wiemy z Katechizmu, że również życie ludzkie od początku (por. Mt 18, 10) aż do śmierci (por. Łk 16, 22) jest otoczone opieką (por. Ps 34, 8; 91, 10-13) i wstawiennictwem (por. Hi 33, 23-24; Za 1, 12; Tb 12, 12) aniołów(70). Każdy wierny ma u swego boku Anioła Stróża, by prowadził go do zbawienia. To niezmiernie pocieszająca i budząca nadzieję prawda wiary.

Prawda wiary o Stworzycielu rzeczy niewidzialnych i widzialnych wyjaśnia nam, również, jak powinniśmy odnosić się do istnienia i działania złych duchów. Chrześcijanie powinni z całą powagą traktować złośliwość i przebiegłość szatana, ale nie powinni się go obawiać, gdyż jest on wrogiem pokonanym. Wprawdzie szatan jest silniejszy od człowieka, ale Chrystus go zwyciężył (Mt 12:29) i chrześcijanie również nad nim zatriumfują dzięki sile, którą da im Chrystus (Ef 6:10-18; Jk 4:7; 1 P 5:9,10). „Ten, który jest w tobie jest większy od tego, który jest na świecie" (1 J 4:4). Uznanie realności szatana, poważne traktowanie jego zagrożenia, liczenie się z jego strategią działania i nastawienie się na ciągłą walkę z nim nie oznacza popadnięcia w dualistyczną koncepcję dwóch bogów: złego i dobrego, walczących ze sobą, jak równy z równym(71). Szatan nie jest równy Bogu, ma dużą wiedzę i moc, ale nie jest wszechwiedzący, wszechmocny ani wszechobecny. Nie zna też naszych myśli ani intencji, dlatego też gdy pragniemy uczynić coś dobrego, nie powinniśmy o tym głośno mówić, by nas nie zniechęcił.

Oprócz aniołów i wszystkich rzeczy niewidzialnych Bóg stworzył także świat widzialny w całym jego bogactwie, jego różnorodności i porządku. Dla nas chrześcijan znamienne jest to, że celem całego stworzenia jest chwała Boża. Świat został bowiem stworzony dla chwały Bożej. Według św. Bonawentury Bóg stworzył wszystko „nie po to, by powiększyć chwałę, ale by ją ukazać i udzielić jej"(72). Jedynym powodem, dla którego Bóg stwarza, jest Jego miłość i dobroć. Sobór Watykański I wyjaśnia: „Jedyny i prawdziwy Bóg, w swojej dobroci i swoją wszechmocną potęgą, nie dla powiększenia lub osiągnięcia własnego szczęścia, ale dla objawienia swojej doskonałości przez dobra, jakich udziela stworzeniom, całkowicie wolną decyzją, od początku czasu, stworzył z nicości dwa rodzaje stworzeń: stworzenia duchowe i materialne"(73). Chwałą Boga jest to, by realizowało się ukazywanie i udzielanie Jego dobroci, ze względu na które został stworzony świat. A za Soborem Watykańskim II można powiedzieć, że celem ostatecznym stworzenia jest to, by Bóg, „będący Stwórcą wszystkiego, stał się ostatecznie wszystkim we wszystkich (1 Kor 15, 28), zapewniając równocześnie i własną chwałę, i nasze szczęście" (DM 2)(74). Z tej prawdy objawionej, dla wszystkich ludzi wierzących w Boga wynika zobowiązujące wezwanie do uwielbiania Stwórcy. Uwielbiania go przez udział we Mszy świętej, a także przez indywidualną modlitwę. Skoro całe stworzenie ze swej natury wielbi Stwórcę, to tym bardziej winien to czynić człowiek. Ale też trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że każda niszcząca ingerencja człowieka w świat materialny (grzech ekologiczny) jest równocześnie umniejszeniem chwały Bożej.

3. Człowiek jest koroną i centrum wszystkich stworzeń widzialnych

Katechizm poucza nas, że człowiek zajmuje wyjątkowe miejsce w stworzeniu. O tej jego wyjątkowości wśród stworzeń świadczą cztery podstawowe prawdy. Po pierwsze, został on stworzony „na obraz Boży", po drugie, w swojej własnej naturze jednoczy on świat duchowy i świat materialny, po trzecie jest stworzony jako „mężczyzna i kobieta" i po czwarte, Bóg obdarzył go swoją przyjaźnią(75).

1. Pismo Święte objawia, że Bóg wszystko stworzył dla człowieka (por. KDK 12; 24 39), a ten został stworzony, aby służyć Bogu i kochać Go oraz by ofiarować Mu całe stworzenie. Pięknie tę prawdę wyjaśnia św. Jan Chryzostom w następujących słowach: „Jakaż to istota otoczona tak wielkim poważaniem otrzyma istnienie? Jest nią człowiek, wielka i wspaniała postać żyjąca, cenniejsza w oczach Bożych niż całe stworzenie. Jest nią człowiek; dla niego istnieje niebo i ziemia, morze i całe stworzenie. Do jego zbawienia Bóg przywiązuje taką wagę, że dla niego nie oszczędził nawet swego jedynego Syna. Bóg nie przestał bowiem czynić wszystkiego, by doprowadzić człowieka do siebie i posadzić go po swojej prawicy"(76). Całe stworzenie jest więc chciane przez Boga jako dar skierowany do człowieka, jako dziedzictwo, które jest przeznaczone dla niego i jemu powierzone(77). Z tego też powodu człowiek powinien szanować dobroć każdego stworzenia, by unikać nieuporządkowanego wykorzystania rzeczy, które lekceważy Stwórcę oraz powoduje zgubne konsekwencje dla ludzi i ich środowiska(78).

Z Objawienia Bożego dowiadujemy się, że dzięki wspólnemu początkowi rodzaj ludzki stanowi jedność. Bóg bowiem „z jednego człowieka wywiódł cały rodzaj ludzki" (Dz 17, 26)(79). Dlatego mówimy o prawie ludzkiej solidarności i miłości. Oznacza ono, że nie wykluczając bogatej różnorodności osób, kultur i ludów wszyscy ludzie są rzeczywiście braćmi(80).

2. Przyjęcie prawdy wiary, że człowiek jest istotą cielesno-duchową, ma bardzo ważne znaczenie zwłaszcza dzisiaj wobec rozpowszechnionych w filozofii błędnych koncepcji człowieka. Jan Paweł II tę fałszywą koncepcję człowieka nazywa błędem antropologicznym(81). Błędne rozumienie człowieka jest wynikiem błędnego rozumienia rzeczywistości. Opierając się na Objawieniu Bożym i zdroworozsądkowym namyśle o rzeczywistości, antropologia chrześcijańska głosi teorię jedności psychofizycznej człowieka, określając człowieka jako równocześnie istotę cielesną i duchową, jako ucieleśnionego ducha czy uduchowione ciało, jako pochodzącego z przyrody i transcendującego przyrodę. Św. Tomasz z Akwinu podkreśla, że istnienie związane jest z formą, inaczej duszą, która organizuje materię, czyli ludzkie ciało. Dusza organizująca ciało stoi u podstaw poznania zmysłowego, jak i rozumowego, stoi u podstaw wolności i miłości. Umożliwia człowiekowi transcendencję tego, co materialne, cielesne i zmysłowe, w kierunku tego, co umysłowe. Natomiast filozofia nowożytna ową jedność rozbiła. Człowiek zostaje zredukowany do res cogitans – do rzeczy myślącej. Innymi słowy, człowiek to samoświadomość, myśl świadoma samej siebie, a ciało pojmowane jest jako zewnętrzne nie tylko wobec umysłu, ale wobec człowieka jako takiego. Odczucie zewnętrzności własnego ciała jawi się tak mocno, tak jasno i wyraźnie, że nie może ono być pojmowane jako element współtworzący nasze człowieczeństwo. Można powiedzieć, że w ten sposób ciało przestaje być ciałem ludzkim i traci swój normatywny wymiar, a staje się podległe projektom rozumu technicznego. Tym samym droga do technizacji i manipulacji natury cielesnej człowieka zostaje otwarta(82).

Jaskrawym przejawem tej otwartości jest m.in. techniczne sterowanie cielesnością człowieka. Przykładem tego jest współczesna technokratyczna mentalność propagująca, przy pomocy chemicznych czy mechanicznych narzędzi, techniczne sterowania swoją seksualnością, szpikowanie się preparatami dopingującymi w sporcie czy uszczęśliwianie się przez stosowanie narkotyków. W kontekście technicznego sterowania ciałem seksualność w swej życiodajnej funkcji nie jest już darem, ale zagrożeniem. Ojcostwo i macierzyństwo – nie jest spełnieniem natury męskości i kobiecości, ale ograniczeniem autonomii. Płciowość człowieka, odarta z aksjologicznych i normatywnych wskazań, poddana jest różnorodnej manipulacji. Stosowna do tego ideologia głosi, że seksualność jest czymś umownym, zależnym od własnego projektowania siebie, od wyznaczanych sobie celów. Podejście to uderza oczywiście w małżeństwo, w rodzinę, najlepsze naturalne środowisko rozwoju osoby ludzkiej(83).

Co najważniejsze, te błędne koncepcje człowieka skutkują tworzeniem błędnych zasad, które wyznaczają błędne działania i wybory człowieka. I tak, w nauce zamiast odkrywania prawdy – tworzy się wymyślone teorie, w etyce zamiast ukazywania prawdy o moralności – promuje się teorie akceptujące ludzkie wynaturzenia. Dzieje się tak dlatego, że definiuje się osobę przez akty doznań, akty percepcji, świadomości, pamięci, świadomej odpowiedzialności czy świadomości swoich interesów, a nie jako indywidualną substancję natury rozumnej, jak to określa A. Boecjusz. Posługiwanie się tak ograniczonym pojęciem osoby bardzo łatwo prowadzi do wykluczenia z grona osób nie tylko człowieka w okresie prenatalnym czy w dzieciństwie, ale również dotkniętych chorobą Alzheimera, Parkinsona, upośledzeniami umysłowymi, chorobą psychiczną, demencją starczą, będących w stanie terminalnym czy wegetatywnym. Niektórzy twierdzą nawet, że ludzie śpiący nie są osobami, gdyż podczas snu znikają akty świadome, a z nimi znika podobno podmiot osobowy(84). Jedynym antidotum na taki stan rzeczy może być powrót do tekstów Pisma Świętego, objawiających Bożą prawdę o stworzeniu człowieka i jego cielesno-duchowej jedności, a także do klasycznych korzeni antropologii chrześcijańskiej i filozoficzno-zdroworozsądkowego namysłu nad całą rzeczywistością.

3. Teksty biblijne wyraźnie podkreślają zróżnicowanie płciowe. Bóg stworzył mężczyznę i kobietę. Podkreślenie tej prawdy jest bardzo ważne zwłaszcza dzisiaj, gdy niektórzy wprowadzają zamęt w ludzkie umysły, mówiąc o tzw. płci kulturowej, i zmieniają definicję płci. Przez „płeć" w myśl art. 3 Konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej rozumie się: „społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i cechy, które dane społeczeństwo uznaje za właściwe dla kobiet i mężczyzn"(85). Bóg przecież stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę. Jednak człowiek w swej przewrotności chce wprowadzić jeszcze inne płcie „wykształcone" przez społeczeństwo, takie jak np. homoseksualista, transseksualista, biseksualista itd., co otwiera furtkę do tego, by przedstawiciele tych płci mogli tworzyć związki. Zgodnie z wolą Bożą tylko zdolny do małżeństwa mężczyzna i zdolna do małżeństwa kobieta mogą zawrzeć związek małżeński (por. Mt 19,4-6)(86).

Mężczyzna i kobieta są stworzeni „jedno dla drugiego". Bóg nie stworzył ich jako części i niekompletnych. Bóg stworzył ich do wspólnoty osób, w której jedno może być pomocą dla drugiego, ponieważ są równocześnie równi jako osoby i uzupełniają się jako mężczyzna i kobieta. Bóg łączy ich w małżeństwie w taki sposób, że stając się „jednym ciałem" (Rdz 2, 24), mogą przekazywać życie ludzkie: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię" (Rdz 1, 28). Przekazując swojemu potomstwu życie ludzkie, mężczyzna i kobieta jako małżonkowie i rodzice współdziałają w wyjątkowy sposób z dziełem Stwórcy (KDK 50)(87).

Trzeba wyraźnie powiedzieć, że do istoty człowieczeństwa należy struktura heteroseksualna, a nie homoseksualna. Zjednoczenie płciowe dwóch mężczyzn czy dwóch kobiet jest absolutnie niemożliwe. Ani anatomicznie, ani ze względu na biologiczne znaczenie płciowości, ani ze względu na cielesną wymowę miłości osoby tej samej płci nie stanowią komplementarnej całości. Między osobami tej samej płci nie może się dokonać to cielesne zjednoczenie, które stanowi cielesny wyraz pełnej miłości, a tym samym nie są one zdolne do dawania życia i założenia rodziny(88).

Mówienie o tych sprawach staje się szczególnie aktualne dzisiaj, gdy nasilają się w wielu krajach europejskich kampanie propagandowe, które mają na celu doprowadzenie do przyznania statusu małżeństwa związkom osób tej samej płci. Znamienne w tej kwestii są słowa Jana Pawła II, który stwierdza, że związki faktyczne między osobami o orientacji homoseksualnej „to godne ubolewania wypaczenie tego, czym powinna być komunia miłości i życia między mężczyzną i kobietą, prowadząca do wzajemnego oddania się otwartego na życie"(89). A wszelkie próby zalegalizowania związków partnerskich znieważają godność małżeństwa i niszczą samo pojęcie rodziny. Co ważne, stoją one w sprzeczności z prawem moralnym. Zrównując pod względem prawnym związki partnerskie ze związkiem małżeńskim, w sposób nieuprawniony nadawałoby się walor prawny zachowaniom niezgodnym z zamysłem Bożym. Ponadto wprowadzenie w prawie zapisu o związkach partnerskich byłoby zachętą do zła, gdyż sankcjonowałoby to relacje homoseksualne, które są moralnie złe.

W świetle zamysłu Bożego mężczyzna i kobieta są powołani do czynienia sobie ziemi „poddaną" (Rdz 1, 28) jako zarządcy Boży. To Boże wezwanie w niczym nie zagraża trosce o środowisko naturalne, chociaż niektórzy widzą w tych słowach takie zagrożenie, dlatego to władanie nie może być samowolnym i niszczącym panowaniem. Mężczyzna i kobieta, stworzeni na obraz Stwórcy, który miłuje „wszystkie stworzenia" (Mdr 11, 24), są powołani, by uczestniczyć w Opatrzności Bożej w stosunku do innych stworzeń. Z tego wynika ich odpowiedzialność za świat powierzony im przez Boga(90). Ich panowanie nad światem może stać się zagrożeniem dla środowiska naturalnego właśnie wtedy, gdy odejdą od Boga i będą chcieli działać na własną rękę.

4. Katechizm poucza nas, że stworzonego na Swój obraz człowieka Bóg obdarzył swoją przyjaźnią. Wyrazem tej przyjaźni jest to, iż Stwórca umieścił go w raju i powołał do świętowania szabatu. Sam bowiem Stwórca siódmego dnia odpoczął. Tę biblijną prawdę doskonale odczytał Jan Paweł II w liście apostolskim Dies Domini, pisząc że odpoczynku Boga nie należy rozumieć powierzchownie jako swego rodzaju braku działania. Akt stwórczy, stanowiący fundament świata, jest bowiem ze swej natury nieustanny, Bóg zatem nigdy nie przestaje działać, o czym sam Jezus z naciskiem przypomina, mówiąc właśnie o nakazie świętowania szabatu: „Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam" (J 5,17). Odpoczynek Boga w siódmym dniu nie wskazuje zatem na Boga, który przestał pracować, ale podkreśla doskonałość wykonanej pracy i ma raczej oznaczać, że zatrzymał się On przed dziełem swoich rąk, kierując ku niemu spojrzenie pełne radości i zadowolenia, gdyż było bardzo dobre (Rdz 1,31). Jest to więc spojrzenie kontemplacyjne, które nie zwraca się ku następnym dziełom, lecz pozwala raczej zachwycić się pięknem tego, co już zostało dokonane. Kieruje się ono ku wszystkim rzeczom, ale w szczególny sposób ku człowiekowi, który jest zwieńczeniem stwórczego dzieła(91). Podobnie dla człowieka świętowanie Dnia Pańskiego ma być nie tylko zwykłym przerwaniem pracy, ale świętowaniem wielkich dzieł Bożych, czyli przeżywaniem tego samego radosnego wzruszenia, jakiego zaznał Stwórca, gdy dokończywszy dzieła stworzenia zobaczył, że wszystko, co uczynił, „było bardzo dobre" (Rdz 1,31)(92).

Przypominanie tej prawdy jest ważne szczególnie dzisiaj, gdy w wielu krajach powszechna stała się praktyka weekendu, rozumianego jako cotygodniowy czas odpoczynku, przeżywanego nieraz z dala od stałego miejsca zamieszkania i związanego często z udziałem w rożnych formach aktywności kulturalnej, politycznej lub sportowej, które zwykle są organizowane właśnie w dni świąteczne. Niedziela zatraca stopniowo pierwotny sens i staje się jedynie zakończeniem tygodnia, zdarza się czasem, że horyzont człowieka stal się tak ciasny, że nie pozwala dojrzeć nieba. Nawet odświętnie ubrany nie potrafi już świętować(93).

4. Jak pogodzić istnienie zła w świecie z Opatrznością Bożą?

Katechizm Kościoła Katolickiego poucza nas, że Bóg, który stworzył wszechświat, podtrzymuje go w istnieniu przez Opatrzność. Dla wielu jednak ludzi trudnym do zrozumienia zagadnieniem jest pogodzenie istnienia Opatrzności Bożej z problemem zła w świecie. Pytają oni: Jeśli Bóg, Ojciec wszechmogący, Stwórca uporządkowanego i dobrego świata, troszczy się o wszystkie swoje stworzenia, to dlaczego istnieje zło? Katechizm wyjaśnia, że tego pytania nie wyczerpie żadna prosta odpowiedź. Odpowiedzi na to pytanie udziela dopiero całość wiary chrześcijańskiej ukazująca zarówno dobroć stworzenia, dramat grzechu, cierpliwą miłość Boga, wychodzącą ciągle naprzeciw człowieka przez Jego przymierza, odkupieńcze Wcielenie Jego Syna, dar Ducha Świętego, zgromadzenie Kościoła, moc sakramentów oraz wezwanie do szczęśliwego życia, do którego wszystkie wolne stworzenia są zaproszone, zanim przyjmą jeszcze to wezwanie; lecz mogą także - co jest straszną tajemnicą - z góry je odrzucić(94).

Człowiek pyta dalej: Dlaczego jednak Bóg nie stworzył świata tak doskonałego, by żadne zło nie mogło w nim istnieć? W swojej nieskończonej mocy Bóg zawsze mógłby stworzyć coś lepszego(95). W swojej nieskończonej mądrości i dobroci Bóg chciał jednak w sposób wolny stworzyć świat w drodze do jego ostatecznej doskonałości. To stawanie się dopuszcza w zamyśle Bożym pojawianie się pewnych bytów, a zanikanie innych. Dopuszcza obok tego, co najdoskonalsze, także to, co mniej doskonałe; obok budowania natury, również zniszczenia. Obok dobra fizycznego istnieje zatem także zło fizyczne tak długo, jak długo stworzenie nie osiągnie swojej doskonałości(96).

Ponadto aniołowie i ludzie - stworzenia rozumne i wolne - muszą zdążać do swego ostatecznego przeznaczenia przez wolny wybór, a przede wszystkim przez miłość. Mogą więc błądzić. Istotnie, popełnili oni grzech. W ten właśnie sposób zło moralne weszło w świat. Jest ono nieporównanie większe od zła fizycznego. Bóg w żaden sposób, ani bezpośrednio, ani pośrednio, nie jest przyczyną zła moralnego(97). Dopuszcza je jednak, szanując wolność swego stworzenia, i w sposób tajemniczy potrafi wyprowadzić z niego dobro. Św. Augustyn wyjaśnia: „Bóg wszechmogący (...) ponieważ jest dobry w najwyższym stopniu, nie pozwoliłby nigdy na istnienie jakiegokolwiek zła w swoich dziełach, jeśli nie byłby na tyle potężny i dobry, by wyprowadzić dobro nawet z samego zła(98).

Można więc niekiedy odkryć, że Bóg w swojej wszechmocnej Opatrzności może wyprowadzić dobro ze skutków zła, nawet moralnego, spowodowanego przez Jego stworzenia, czego przykładem może być historia Józefa egipskiego (por. Rdz 45, 8; 50, 20). Z największego zła moralnego, jakie kiedykolwiek mogło być popełnione, z odrzucenia i zabicia Syna Bożego, spowodowanego przez grzechy wszystkich ludzi, Bóg, w nadmiarze swojej łaski (por. Rz 5, 20) wyprowadził największe dobro - uwielbienie Chrystusa i nasze Odkupienie. Zło nie staje się jednak mimo to dobrem(99).

Wierzymy mocno, że Bóg jest Władcą świata i historii. Drogi Jego Opatrzności są dla nas często nieznane. Dopiero u kresu, gdy skończy się nasze poznanie częściowe, gdy zobaczymy Boga „twarzą w twarz" (1 Kor 13, 12), w pełni poznamy drogi, którymi Bóg prowadził swoje stworzenie, nawet przez dramaty zła i grzechu, do odpoczynku ostatecznego Szabatu (por. Rdz 2, 2), ze względu na który stworzył niebo i ziemię(100).

ZAKOŃCZENIE

Podsumowując katechizmową prawdę wiary w Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, należy podkreślić, że dotyczy ona fundamentów życia ludzkiego i daje odpowiedź na podstawowe pytania światopoglądowe, które decydują o sensie ludzkiego życia i hierarchii wartości. Dlatego Bóg w swej dobroci objawił ją człowiekowi. W słowach „na początku Bóg stworzył niebo i ziemię" zawarte są trzy stwierdzenia: wieczny Bóg dał początek wszystkiemu, co istnieje poza Nim, tylko On jest Stwórcą, całość stworzonego świata zależy od Tego, kto daje istnienie. Nowy Testament uzupełnia to objawienie, ucząc, że stworzenie jest więc wspólnym dziełem całej Trójcy Świętej.

Bóg, stwarzając świat, nie potrzebuje niczego istniejącego wcześniej ani żadnej pomocy. A skoro może stwarzać z niczego, to może także przez Ducha Świętego dać życie duchowe grzesznikom, oraz przez zmartwychwstanie ciała udzielić życia zmarłym. Trójosobowy Bóg stworzył świat nie z konieczności, ale ze swej wolnej woli chciał dać stworzeniom uczestnictwo we własnym bycie, w swej mądrości i dobroci. Stworzył świat dla swojej chwały. A chwałą Boga jest to, aby ukazała się i udzielała ludziom Jego dobroć i mądrość.

Wyrażenie niebo i ziemia oznacza wszystko, co istnieje, czyli całe stworzenie. Ziemia jest światem ludzi, niebo zaś miejscem Boga, Jego aniołów i miejscem chwały eschatologicznej. Różne stworzenia w ich własnym bycie odzwierciedlają jakiś promień nieskończonej mądrości i dobroci Boga. Z tego powodu człowiek powinien szanować mądrość i dobroć w każdym stworzeniu, aby unikać nieuporządkowanego wykorzystania rzeczy, co zlekceważyłoby Stwórcę i spowodowało zgubne konsekwencje dla ludzi oraz ich środowiska. Szczytem stworzenia jest człowiek należący do świata materii i ducha. Człowiek jest jeden ciałem i duszą. Nauka wiary przyjmuje, że dusza duchowa i nieśmiertelna jest stworzona bezpośrednio przez Boga. Bóg nie stworzył człowieka samotnym, gdyż od początku stworzył mężczyznę i niewiastę, a zespolenie ich stanowi pierwszą formę wspólnoty osób, czyli rodzinę. Biblia pozwala nam poznać stan pierwotnej świętości i sprawiedliwości mężczyzny i kobiety przed grzechem. Z ich przyjaźni z Bogiem wypływało szczęście ich życia w raju.

Dzieło stworzenia, przedstawione symbolicznie jako ciąg sześciu dni Boskiej pracy, kończy się odpoczynkiem. To dzień czci i adoracji Boga wpisany w porządek stworzenia. A dla nas, ludzi Nowego Testamentu, zajaśniał jeszcze nowy dzień - dzień Zmartwychwstania Chrystusa. Siódmy dzień kończy pierwsze stworzenie, ósmy - dzień Zmartwychwstania Jezusa - zaczyna nowe stworzenie. W ten sposób dzieło stworzenia osiąga swój szczyt w jeszcze większym dziele Odkupienia. Pierwsze stworzenie nieba i ziemi odnajduje swój sens i szczyt w nowym stworzeniu - w Chrystusie.

Bóg, który stworzył wszechświat, podtrzymuje go w istnieniu przez Opatrzność, która oznacza zrządzenia, przez które Bóg z miłością i mądrością prowadzi wszystkie stworzenia do ich ostatecznego celu. Opatrzność Boża działa również przez działanie stworzeń. Bóg pozwala ludziom współpracować w sposób wolny z Jego zamysłami. Dopuszczenie przez Boga zła fizycznego i zła moralnego jest tajemnicą. Bóg ją wyjaśnia przez swojego Syna, Jezusa Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał, by zwyciężyć zło. Wiara daje nam pewność, że Bóg nie dopuściłby zła, gdyby nie wyprowadzał z niego dobra drogami, które poznamy w pełni dopiero w życiu wiecznym.



Źródło: www.diecezja.sosnowiec.pl, przypisy dostępne na stronie diecezji


© 2009 Parafia Świętego Brata Alberta, Wszelkie prawa zastrzeżone.
Sprawy techniczne Mateusz Piętak Wykonanie szablonu: GRX.pl
Poprawny HTML 4.01! Poprawny CSS!